06.10.2013

It's where my demons hide

Nareszcie pełna mobilizacja i nowy post :) Nie mam nic nowego, dopiero zaczęłam robić projekt sukni wieczorowej Hufflepuff, więc nie wiem, kiedy się on ukaże na blogu. Dlatego też dzisiejszy post będzie o innym projekcie, który zrobiłam już na wakacjach, ale nie bardzo mi się spodobał, więc go nie dodawałam. Ale dzisiaj myślę, że jest okay. Zresztą, sami oceńcie :)


Projekt był tak w sumie na spontana, zrobiłam jakiś zarys, a reszta potoczyła się sama. Bardziej zależało mi na zrobieniu fajnego rysunku żurnalowego, w stylu Versace. Ale i tak coś z tego wyszło :)
Oczywiście, głównym elementem jest suknia. Wykonana z czarnego materiału (nie wiem niestety nic o tkaninach, więc nie napiszę z jakiego, ale postaram się zagłębić nieco wiedzę na ten temat, skoro już projektuję), trochę śliskiego, ze srebrnym połyskiem. Na dole obszyta błyszczącym czerwono - żółto - pomarańczowy materiałem, ukształtowanym troszkę na podobieństwo płomieni (kojarzy się z suknią Katniss Everdeen, prawda?). Z tyłu ma średniej wielkości wycięcie na plecach, żeby nie było nudno, a z przodu całkiem duży dekolt. Dodatkami są: czarne szpilki z wąskim zakończeniem, obcas ok. 12 cm, powiedzmy; dalej mała, czarna kopertówka ze złotym zatrzaskiem i czerwonym obszyciem, a na szyi złoty naszyjnik - obroża z czerwonym klejnotem (którego na zdjęciu niestety za bardzo nie widać, gdyż odbija się na nim światło). Jeśli chodzi o makijaż, to może smoky eyes i krwistoczerwona lub bordowa szminka (albo, dla młodszych i odważniejszych - pomarańczowa).

Na dzisiaj to tyle, papa! <3

Aha, no i mam prośbę: jeśli podoba Wam się mój blog, to obserwujcie mnie (szczególnie na bloglovin') - chciałabym kiedyś napisać do jakiejś firmy o współpracę :)

2 komentarze: