30.12.2014

Listopadowo - grudniowe odkrycia

To chyba będzie ostatni post w roku 2014, zawierający podsumowanie ciekawych odkryć, których dokonałam w ostatnich 2 miesiącach tego roku. Zamierzam też zrobić "artystyczne" podsumowanie z moimi pracami plastycznymi, ale to dopiero w styczniu.

Muzyka

1. Sepultura - death/thrash/groove/heavy metal (znowu, ale lubię te klimaty); sepultura po portugalsku oznacza "grobowiec" - od razu można wyczuć klimat zespołu :D Co tu dużo mówić? Pewnie ci, którzy słuchają metalu, dobrze znają ten zespół; ci, którzy nie, albo kompletnie się tym nie zainteresują, albo może dzięki niemu polubią ten gatunek muzyki (mam nadzieję!). Więc jeśli jeszcze nie słuchaliście Sepultury, to jak najszybciej odpalcie Spotify, YouTube czy na czym tam słuchacie muzyki, zamknijcie drzwi od pokoju (albo załóżcie słuchawki) i po prostu wsłuchajcie się w mocne, metalowe dźwięki.

2. Happysad - teraz przechodzimy na dużo lżejsze klimaty, także spokojnie - metal nie zniszczył mojej miłości do klasycznego, rockowego, i do tego polskiego brzmienia. Happysad działa od 2001 roku, więc nie tak długo, a już mają duuużo fanów. Ponoć ich muzyka jest idealna na zerwanie i kryzysy w związku - przykro mi, tego nie potwierdzę, bo żeby z kimś zerwać, trzeba najpierw z kimś być, a to nie moja bajka. Jednak mają naprawdę dobre i mądre teksty o miłości i nie tylko, więc jeśli tylko macie czas, to koniecznie posłuchajcie (szczególnie "Zanim pójdę" - to moja pierwsza piosenka Happysadu, którą poznałam, i według mnie jest absolutnie świetna)

... miłość, to nie pluszowy miś, ani kwiaty, ani też diabeł rogaty, ani miłość, kiedy jedno płacze, a drugie po nim skacze...

Kino

1. Yves Saint Laurent - ojej, ten film chciałam obejrzeć już od wakacji, czyli czasu, kiedy wszedł na ekrany, ale jakoś nie było okazji. Dopiero teraz, kiedy kino ARS zorganizowało akcję "Sztuka za 6zł", postanowiłam sobie, że wreszcie go zobaczę. Ale oczywiście, nie było już miejsc na ani jeden (!) seans, tak jakby wszyscy podążyli moim tokiem myślenia. Na szczęście cda.pl przyszło mi z pomocą... Co mogę powiedzieć? Francuskie kino, jak zwykle, mnie nie zawiodło. Film jest po prostu fe- no- me- nal- ny. Naprawdę. Gra aktorska, wszystkie te techniczno - kamerowe sprawy, muzyka, kostiumy i odzwierciedlenie życia Yves'a - genialne. Niesamowicie udany portret mistrza. Jeden z lepszych filmów, jakie widziałam. Polecam bez dwóch zdań - warto nawet zarwać nockę.


Literatura

1. "Poczwarka" D. Terakowska - tę książkę planowałam przeczytać już od dawna, ale jak to u mnie z książkami bywa, zawsze brakowało mi czasu. Okazja nadarzyła się sama - "Poczwarka" jest jedną z lektur wymaganych do kolejnego etapu konkursu z polskiego, więc i tak musiałam ją przeczytać. Od początku byłam bardzo pozytywnie do niej nastawiona i nie rozczarowałam się. Główna bohaterka książki - Myszka - jest dziewczynką chorą na zespół Downa. Ojciec odwraca się od niej i od żony, Ewy, która w przeciwieństwie do męża, obdarza córkę wielką miłością i opieką. Życie Myszki pokazane jest z niezwykłej perspektywy, przez pryzmat różnych przeżyć i wydarzeń. Jest to lektura z całą pewnością wciągająca, ale też fascynująca, poruszająca, jedyna w swoim rodzaju, wrażliwa, mądra i wspaniała. Brzmi naciąganie? Być może, ale nie potrafię powiedzieć o niej złego słowa. "Poczwarka" zmienia sposób widzenia i patrzenia na świat czytelnika - uczy cieszyć się życiem, korzystać z każdej szansy, jaką jest nowy dzień, ale także obdarzać miłością i troską wszystkich ludzi, zwłaszcza tych chorych i słabych.

 Pan rozdaje swoje dary, nawet te niechciane. Nic nie zostawia dla siebie.

2. "W śnieżną noc" L. Myracle, M. Johnson i J. Green - na koniec została mi ta bardzo popularna ostatnio książka, którą pewnie miłośnicy Johna Greena połknęli od razu :D Jeśli chodzi o moje wrażenia, to... oczekiwałam czegoś lepszego. Szczególnie po twórcy "Gwiazd naszych wina". A tymczasem jego opowiadanie podobało mi się chyba najmniej, moim ulubionym jest "Podróż wigilijna". Ogólnie rzecz biorąc książka jest naprawdę, no... fajna, szybko i przyjemnie się ją czyta, ma nawet w sobie "to coś", swoisty urok i magię Świąt, więc na grudzień idealna, ale mimo wszystko oczekiwałam czegoś bardziej ambitnego. Jednak muszę przyznać, że wprawiła mnie całkiem w świąteczny nastrój, także na ten magiczny okres w roku jak najbardziej polecam! Jest serio dobra na odstresowanie się, pełny chill oucik i cieszenie się idealnymi wręcz happy endami nastoletniej miłości.
No dobra, sorki za ten sarkazm. Naprawdę lubię tę książkę, choć nieco się rozczarowałam.Ale przeczytajcie ją, tylko już dopiero za rok. Bo teraz to już po świętach, słabo trochę.  
O rany, to najgorsza możliwa "recenzja" książki jaką w życiu napisałam (15 lat to wcale nie tak mało - idealny czas na filozoficzne (ehe, jasne) rozważania).

Koniec tych wypocin. Udanego Sylwestra wszystkim jeszcze raz!!! 
Do napisania w przyszłym roku!!! <3

24.12.2014

Jest taki dzień...

... bardzo ciepły, choć grudniowy

Kochani! Dzisiaj już Wigilia, czas zleciał tak szybko i na blogu pojawiam się dopiero teraz. Ale, dopóki nie jest za późno, chciałam złożyć Wam świąteczne życzenia:

Przede wszystkim: dużo, dużo zdrowia,
radości, szczęścia, uśmiechu,
prawdziwych przyjaciół i miłości,
wiary w siebie i własne możliwości,
wspaniałych marzeń i tych marzeń spełnienia,
sukcesów w czym tylko zechcecie,
duuużo odpoczynku
pozytywnej energii na każdy dzień,
no i oczywiście Świąt spędzonych
w miłej, rodzinnej atmosferze,
cieple i radości,
udanego i szalonego Sylwestra
a także Szczęśliwego Nowego Roku 2015 -
żeby był lepszy niż ten mijający!

                                     - Julia


A tu taki bonus ode mnie :3 (tak wiem, słaba jakość)

02.12.2014

Niedziela w muzeum

Jak najlepiej spędzić niedzielne przed/po czy po prostu samo południe? W Muzeum Narodowym w Krakowie! Polecam szczególnie miłośnikom sztuki (ale nie tylko) :)


Jednak przechodząc do meritum postu - w ostatnią przedprzedostatnią ( chyba tak się tego nie pisze, ale ja mogę) niedzielę razem z grupą ludzi z plastyki i historii sztuki wybraliśmy się na wystawę Olgi Boznańskiej i "Przestrzeń opery. Polscy scenografowie XX i XXI wieku" właśnie w Muzeum Narodowym w Krakowie. Były to dwie naprawdę świetne wystawy. Olga Boznańska - wybitna portrecistka, malarka oraz scenografia opery polskiej, przedstawiająca dzieła najlepszych polskich scenografów, takich jak Liliana i Jerzy Skarżyńscy, Karola Frycza, Andrzeja Stopki, Andrzeja Pronaszki, Tadeusza Kantora i wielu innych - naprawdę warte zobaczenia! Nawet kompletni laicy powinni być zachwyceni obrazami Boznańskiej i kostiumami, a jeśli nie, to mimo to warto choć trochę poznać twórczość najlepszych polskich artystów.
Niestety na wystawie Olgi Boznańskiej nie można było robić zdjęć, więc dodam kilka najważniejszych obrazów z Internetu; natomiast jeśli chodzi o operę, to już coś się znajdzie :) 
Także zapraszam Was na krótką fotorelację z Muzeum Narodowego.

1. OLGA BOZNAŃSKA



        Japonka                                         Autoportret z kwiatami

 

                                                  
       Dziewczynka z chryzantemami

 

        Cyganka

2. SCENOGRAFIA OPERY

Z góry przepraszam Was za jakość zdjęć - światło nie było tam najlepsze, a ja dysponuję niestety tylko zwyczajna cyfrówką, także trudno było uzyskać lepszy efekt. Mam nadzieję, że nie przeszkodzi to w podziwianiu pięknych strojów :) 








A tu my przebrani w piękne kostiumy :3


 Całą grupą :)


 Z BFF ^^


I, uwaga, ja sama. Niemożliwe, a jednak.

30.11.2014

Christmas DIY

Czas leci nieubłaganie i jutro będziemy mieli już grudzień. Dla większości ludzi jest to jeden z ulubionych miesięcy w roku - święta, spotkania z przyjaciółmi i rodziną, jedyny w swoim rodzaju klimat adwentu i Bożego Narodzenia rzeczywiście robią swoje :) 
W tym roku postanowiłam zabrać się za robienie prezentów i kartek wcześniej (w czym pomogło mi również niespodziewane zapalenie tchawicy oskrzeli), a nie tak jak zawsze na ostatnią chwilę. Siedząc tak sobie w domku i przeglądając świąteczne hand-made na internecie, uznałam, że na sam początek świeczniki będą czymś prostym, ale efektywnym (przynajmniej w wyobraźni). Pełna zapału i chęci do pracy, przygotowałam sobie najlepsze słoiki, jakie znalazłam, przyniosłam wszystkie moje ozdoby (a uwierzcie, tego jest mnóstwo - materiały, wstążki, naklejki, guziki, brokaty i milion innych) i... do dzieła!
Pomysłów miałam wiele różnych, ale słoiki 2 (początkowo 4, niestety w 2 innych dalej pozostał zapach ogórków etc.), więc pole do popisu nie było aż takie duże. Jednak ogólnie rzecz biorąc, z efektów jestem całkiem zadowolona :3 Przed oddaniem ich jako prezenty włożę jeszcze świeczki (no tak, co to za świecznik bez świeczek?) i ozdobię gałązkami choinki, et voila. Będzie pięknie, I hope so. 


Fajne zdjęcie, no nie?
Szkoda, że nie moje.

W tych świecznikach najlepsze jest to, że niekoniecznie muszą być świecznikami - równie dobrze można tam włożyć słodycze albo jakiś mały prezent i też będzie uroczo :3 Same w sobie są łatwą i prostą w wykonaniu ozdobą; jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia.
Ale efekt końcowy oceńcie sami! 



PS: Na publikację czeka jeszcze 1 post, brakuje mi tylko kilku zdjęć, a na jeszcze kolejny już są materiały: trzeba tylko napisać. Czekajcie cierpliwie!

06.11.2014

Matejko, moda i ja

Cześć cześć! Czas leci tak szybko i już mamy listopad... To chyba najmniej lubiany przeze mnie miesiąc w roku; niby dobry na zadumę i refleksję, ale jest to ostatni miesiąc przed adwentem i Bożym Narodzeniem i zawsze okropnie mi się dłuży. Ale nie ma co narzekać, wszystko ma swój urok i trzeba go dobrze wykorzystać :)
Nareszcie zebrałam się w sobie i dokończyłam pracę, którą zaczęłam jakoś pod koniec tamtego roku szkolnego na lekcji plastyki... Jest to niezbyt udolne odwzorowanie ryciny Jana Matejki ze zbioru "Ubiory w Polsce 1200 - 1795", a rycina, którą rysowałam ja, przedstawia stroje polskie z lat 1576 - 1586. Jednak nie ma co się w ogóle porównywać z mistrzem, więc o czym ja tu mówię :D Mimo wszystko rysowanie tego sprawiło mi przyjemność, choć było momentami dość trudne - to chyba mój pierwszy rysunek w całości i "na czysto" wykonany cienkopisem, także o poprawkach nie było mowy. Jak sami zobaczycie, niektóre elementy (zwłaszcza twarze) są inne niż na pracy Matejki, ale, jak napisałam - raz postawioną kreskę trudno było poprawić. 
Mam nadzieję, że rysunek Wam się jednak spodoba. Dla porównania umieszczam też oryginał - oglądajcie, oceniajcie i komentujcie! :)


Wiem, że się zachwyciliście - niestety, to nie jest ten mój rysunek...


A tak, nie zmieścił mi się jeden gość - no trudno

"Artystyczne" ujęcie...

Trzymajcie się!

28.10.2014

Moje ulubione blogi

Dzisiejszy post, planowany już od wieków, wreszcie został napisany. Ale może to i dobrze, że dopiero teraz, bo mam już trochę inne priorytety niż te 2 lata temu i chyba wolę je od tych poprzednich :)
Tak więc, przechodząc do meritum, chciałam Wam opowiedzieć o moich ulubionych blogach. Nie jest ich bardzo dużo, ale są one takie, że przeglądając bloglovin' z niecierpliwością czekam na pojawienie się notki na choć jednym z nich (a w sumie obserwuję 82 blogi). Nie podaję ich w kolejności od najlepszego do najgorszego, bo tak klasyfikować ich nie mogę i nie chcę - każdy z nich jest inny i wyjątkowy, ma trochę inne cele i nie potrafię porównać ich na jednej płaszczyźnie. No ale dość gadania, do dzieła!

Żeby było jasne - ta notka nie ma na celu promowania jakiegokolwiek z blogów, po prostu dzielę się z Wami tym, co lubię najbardziej i ewentualnie zachęcam do odkrywania nowych, ciekawych miejsc w Internecie :)


Blog Joasi Glogazy odwiedzam już od paru ładnych lat, bodajże od 2011 roku. Wraz z biegiem czasu zmieniała się sama autorka, zmieniały się też tematy, o których pisała, jednak jej blog wciąż jest świetny, a nawet jeszcze lepszy niż kiedyś. Nie jest to witryna typowo "szafiarska" - Asia pisze o swoich podróżach, doświadczeniach, slow fashion, lifestyle'u, różnych ciekawych, internetowych odkryciach, czasami dodaje zdjęcia własnych stylizacji lub zamieszcza zdjęcia second - handowych łupów. Blog odwiedzam z wielką przyjemnością, gdyż jest prowadzony z pasją, zaangażowaniem, jest profesjonalny, dopracowany i, co najważniejsze, prawdziwy. Asia nie udaje nikogo, jest po prostu sobą i robi to, co kocha. Jeśli ktoś jeszcze nie poznał Style Digger, to koniecznie musi jak najszybciej kliknąć w podany wyżej link! 


2. PERSONA OBSCURA ( http://modowymaniak.blogspot.com )

Persona Obscura, początkowo znana także jako Modowy Maniak, jest również jednym z tych "wiekowych" blogów. Weronikę Fudałę obserwuję może od roku 2010, czyli roku założenia bloga. Zawsze był to dla mnie taki blog idealny, z którego można było brać przykład, bo Weronika nie należy do blogerek, które mają masę reklam na swojej stronie i współpracę z co drugą firmą ubraniową. Widać, że to, co robi, sprawia jej ogromną przyjemność. I nie pisze tylko o modzie - pojawiają się tam również relacje z różnych podróży, wycieczek (do moich ulubionych należą Łódź i wystawa haute couture, a także Amsterdam), recenzje książek, różne inspiracje przedstawiane w formie kolażu wykonywanego przez Weronikę i inne tematy. Oczywiście, zdjęcia z sesji i takie bardziej "ciuchowe" też dodaje, ale jej blog jest bardzo urozmaicony i nigdy się nie nudzi. Można czytać i czytać :)


3. JESTEM KASIA (http://www.jestemkasia.com/)

Kasia Szymków (Gorol) od kilku lat prowadzi bloga Jestem Kasia. Od kiedy tylko weszłam na niego po raz pierwszy, przeczuwałam, że stanie się jednym z moich ulubionych. Z jakich powodów? W stu procentach podoba mi się styl Kasi (najczęściej casual, boho), odpowiada mi jej estetyka (wygląd bloga), widać też, że każdy post jest przemyślany i nie został zrobiony "na odwal się". Lekkie pióro i świetne, dopracowane zdjęcia sprawiają, że blog czyta się z przyjemnością. Dodatkowo relacje z różnych podróży (czyli bardzo lubiane przeze mnie elementy blogów) urozmaicają typowo ubraniowe posty, co jest ogromnym plusem dla Kasi. Kolejnym, jakby nie patrzeć.


 4. ICON M (http://icon-m.blogspot.com/)

Blog Marty w porównaniu do innych odkryłam niedawno, jednak urzekł mnie od samego początku. Jest on inny od poprzednich i tych, o których jeszcze zaraz napiszę - Marta umieszcza zdjęcia swoich pięknych prac plastycznych. Są to głównie własne projekty ubrań oraz ilustracje istniejących już ubrań, ale pojawiają się i inne, np. portret cienkopisem. Jestem pod wrażeniem, że można umieć zrobić coś tak niesamowitego - jej prace są przegenialne! Pozostaje pozazdrościć talentu i życzyć Marcie sukcesów oraz motywacji do dalszej pracy.



 5. RASPBERRY AND RED (http://raspberryandred.blogspot.com/)

Blog Weroniki Załazińskiej jest z pewnością większości z Was znany. Poznałam go ok. rok temu i polubiłam od razu. Weronika ma coś w sobie, że przyciąga ludzi - jest bardzo sympatyczna i otwarta, co możemy zaobserwować oglądając jej blogi, na zdjęciach zawsze uśmiechnięta, naładowana pozytywną energią. Oprócz tego ma fenomenalne wyczucie stylu, w jej wyglądzie nie zmieniłabym niczego, wszystkie elementy ubioru łączy nienagannie i do tego pięknie wygląda. Zajrzyjcie, jeśli jeszcze nie widzieliście. 



Kolejny blog z rysunkami, tym razem jednak nieco inny. Kelly Smith robi mnóstwo cudownych prac, które potem umieszczane są w gazetach, na butelkach, można je również kupić w formie obrazu. Zawsze myślałam, że takie rysunki powstają za pomocą grafiki komputerowej (bo przecież to niemożliwe, żeby ktoś tak rysował!), ale się pomyliłam. Kelly rysuje je własnymi rękami, za co ogromnie ją podziwiam i zazdroszczę ogromnego talentu. Jedynym minusem jest, że posty pojawiają się dość rzadko, jednak przy takich pracach oczywiste jest, że muszą zająć dużo czasu. 

Zdjęcia nie umieszczam, ponieważ prawa autorskie są zastrzeżone, z wiadomych względów.

Do napisania! 
 

12.10.2014

Wrześniowo - październikowe odkrycia

Wraz z początkiem roku szkolnego, oprócz zmory nazywanej nauką, nadszedł również czas jesieni i - co za tym idzie - odkrywania nowych, wspaniałych, wcześniej nie znanych rzeczy (a może jeszcze więcej epitetów?). Dzięki rozmowom z różnymi ciekawymi ludźmi ja też dokonałam takich odkryć i tak sobie pomyślałam, że może warto byłoby się tym z Wami podzielić. A nawet jeśli nie warto, to trudno. Taki mam "se" kaprys. 


 When will you realize... Vienna waits for you

Muzyka

1. Quo vadis - death/thrash metal. Zespół z ponad 20-letnią historią. Na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu, trzeba lubić szanować/kultować taką muzykę, ale jeśli to Wasze klimaty, a jeszcze ich nie znacie, to koniecznie posłuchajcie! Świetne, dające do myślenia teksty. Świetne wykonanie. Czego chcieć więcej?

Krótkie chwile radości
Krótkie chwile zapomnienia
Cudowne są początki
Paskudne są zakończenia

2. Alex Turner - wykonawca ścieżki dźwiękowej do filmu "Submarine", o którym piszę niżej. Naprawdę świetny. Całkowicie inne klimaty niż Quo vadis, ale odpowiada mi w stu procentach. Słucham i słucham, w głowie mi leci "Glass in the park", nie wiem, co robię w tej rzeczywistości. Przyjemne uczucie.

3. Billy Joel - absolutnie i totalnie zakochałam się w jego piosence "Vienna"! Mogę jej słuchać na okrągło, tym bardziej, że w Wiedniu byłam mnóstwo razy i całkiem dobrze znam to miasto; według mnie utwór doskonale oddaje jego klimat. Ale polecam też inne jego piosenki. Można się zrelaksować pod koniec dnia :)

Slow down, you crazy child...

Kino

1. Submarine - jeden z najlepszych filmów, jakie miałam okazję zobaczyć. Podrzuciła mi go Olga - wielkie dzięki po raz kolejny! Niesamowity, poruszający, zostający w głowie i w sercu na pewno bardzo długo. Wydaje mi się, że nie jest aż tak bardzo popularny, co mnie dziwi, bo naprawdę jest tego wart. Jeśli to czytacie i nie macie nic do roboty (a jeśli to czytacie, to raczej na pewno tak jest), to wyłączcie mojego bloga, odpalcie youtuba czy inną stronkę, gdzie oglądacie filmy, zarezerwujcie sobie godzinkę i czterdzieści pięć minut i zacznijcie oglądać. Po prostu.


2. Dead Poets Society - kolejny cudowny film. Nie obejrzałam go jeszcze do końca, jako że musiał zaciąć się w połowie, ale nawet taki niedokończony zajął miejsce wśród moich ulubionych. Daje jakoś tyle energii do działania, do walki o swoje marzenia, do poznawania świata, świata poezji i literatury... i pamiętajcie: Carpe diem!



Blogi

1. "Piszę bloga" - odkryty wczoraj; coś w stylu Anonimka (jeśli nie znacie - odsyłam do obu!). Trochę krytyki, trochę ironii, ale też refleksji nt. naszego życia. Czy ja podążam za swoimi marzeniami? Czy ja naprawdę żyję, czy jestem niewolnikiem telefonów, Internetu i całej reszty? Jak bardzo martwię się tym, co sugeruje mi społeczeństwo? Warto poczytać, choćby po to, żeby na parę pytań sobie odpowiedzieć. Szczerze.

Literatura

1. "Bransoletka" E. Nowak - sama w sobie książka mnie nie powaliła; typowa "młodzieżówka", z autorką spotykałam się już wiele razy i znam jej sposób pisania, w dodatku poprzednie powieści podobały mi się bardziej. Jednak dotarł do mnie główny przekaz książki i niemalże zamieniłam się w główną bohaterkę - teraz i dla mnie cały świat jest sceną. I, naprawdę, przy prawie każdej czynności wyobrażam sobie, że jestem kimś, muszę zrobić to, taki jest scenariusz etc. Niesamowite! Podsumowując, mimo wszystko warto przeczytać; powieść idealna na jesienne wieczory! 


2. "Medaliony" Z. Nałkowska - na wstępie zaznaczam, że nie jest to książka czytana dla przyjemności. Bo trudno mówić o przyjemności, kiedy przy niektórych fragmentach cię mdli i masz ochotę przestać czytać, lecz jakaś niewidzialna siła ci na to nie pozwala. To jest opowieść tragiczna, wstrząsająca, przerażająca i - co w tym wszystkim najgorsze i najstraszniejsze - prawdziwa. Nie będę zdradzać szczegółów - powiem tylko, że książka opowiada o losach Żydów w czasie okupacji niemieckiej i znajdujące się tam świadectwa są naprawdę okropne. Jednak powinno się znać historię, pamiętać o wszystkich ofiarach Holocaustu i mieć w głowie hasło: nigdy więcej wojny!

Ludzie ludziom zgotowali ten los - te słowa krążyły mi w głowie podczas czytania "Medalionów" nieustannie.


Mam nadzieję, że podoba Wam się taka forma postu - coś innego niż zawsze. Czekajcie na kolejne "Odkrycia"! :)

Tak, mnie też denerwuje brak polskich liter w czcionce tytułowej moich postów. Uwierzcie.

10.10.2014

Wreszcie coś "kreatywnego"

Cześć Wam! To już czwarty tego miesiąca post drugi w tym miesiącu post - cieszmy się i radujmy. Jednakże w porównaniu ze stagnacją wakacyjną to teraz jest bardzo dobrze! Moje plany na nowy rok szkolny były dość ambitne i, powiem szczerze, w niektórych kwestiach idzie mi całkiem dobrze. Na przykład harcerstwo... harcerstwo... i jeszcze... harcerstwo. No dobra. Może nie tak dobrze, jak bym chciała. Bo jednak z rysunkami mam zastój, z nauką średnio, z dokształcaniem się językowym jeszcze gorzej, blog kiepsko, ćwiczyć zaczęłam 3 dni temu; tylko książki czytam w szybkim tempie, jak zawsze :D Ale to dopiero początek, będzie już tylko lepiej! >nadzieja matką głupich<
Jednak post nie miał być w żadnym razie formą wyżalenia się czy esejem zawierającym moje przemyślenia nt. organizacji czasu i innych głupot, które możemy znaleźć na prawie każdym "lajfstajlowym" blogu. Mój blog jest przecież o modzie. No ok, dobrze wiemy, że tylko z założeń... ale coś tam się pojawia! A z racji tego, że w kilku różnych magazynach znalazłam inspirujące zdjęcia typu "To będzie MUST HAVE tej jesieni!" i poczułam nieodpartą chęć zrobienia z nich kolażu, zapraszam Was dzisiaj do obejrzenia tego w tym poście.

 Nie wiem czemu na bloggerze to jest takie ciemne... wybaczcie

Nic odkrywczego, nic też - jak mówi tytuł posta - kreatywnego (tak, po to ten cudzysłów). Ale chciałam się wreszcie wyżyć robiąc coś. Nie trzeba dużo pisać, zdjęcia mówią same za siebie - idealne rozwiązanie.
> co z tego, że tekst ma 16 wersów, a mógłby mieć 6. Nic z tego <

Wreszcie trochę dobrego, starego sarkazmu. I złośliwości. Wracam dawna ja.

Buźka! <3


18.09.2014

Podróże małe i duże. Część 2

Cześć Wam! Dzisiaj druga część obiecanej relacji z moich wakacyjnych wyjazdów. Więcej będzie oczywiście zdjęć, tekst pewnie nikogo za bardzo nie zainteresuje, a zdjęcia i tak bardziej przykuwają uwagę - choć oczywiście skomentuję pewne rzeczy :)

 Obóz harcerski

20 sierpnia wyjechałam na (pierwszy!) obóz harcerski. Odbywał się on w Wygnańczycach (blisko Zielonej Góry) w bazie obozowej ZHP. Jechaliśmy pociągiem i już sama w sobie podróż była świetna i zabawna! Kiedy dojechaliśmy na miejsce, musieliśmy oczywiście sami rozbić swój obóz, zbudować prycze, szafki, zeribę (tak jakby "ogrodzenie") i inne. 


Pionierka obozowa


Ułożyłam lilijkę! ^^

A tu - apel inauguracyjny i mój zastęp "MEGUSTA(cja)" :3



W czasie obozu działo się duuużo różnych rzeczy. Jedną z ciekawszych był chrzest obozowy, który musiałam przejść. Niektóre elementy (np. czołganie się w śmierdzącym błocie...) nie było zbyt przyjemne, ale ogólnie bawiłam się świetnie!



Moje imię z chrztu - żona Ryśka Riedla :D 

Kolejną zabawną rzeczą był ketchupowy paintball - przynajmniej ja to tak nazwałam. Otóż zamiast tradycyjnych karabinów i kulek strzelaliśmy się ze... strzykawek, a "nabojem" był ketchup. A najpierw musieliśmy "stać się częścią lasu" :D - jak poniżej:



 Odbyła się również wycieczka do Wschowej, gdzie zwiedziłyśmy Muzeum Ziemi Wschowskiej i zwiedziłyśmy miejscowość. Było o tyle interesująco, że zdawałam sprawność "Szara Lilijka" i nie mogłam się komunikować/rozmawiać (nawet uśmiechać do ludzi). Ale jakoś dałam radę :D


 Oglądamy o bitwie o Wschowę :D


 Nie uśmiecham się - nie mogłam :(

Robimy koszulki! Camp Towanda - nazwa podobozu! 



 Malujemy :3

 Ale chyba najlepsze i najbardziej klimatyczne były ogniska przy wtórze harcerskich piosenek i dźwiękach gitary <3 Przeżycia nie do opisania!



 Ogniska już dogasa blask, braterski splećmy krąg...
W wieczornej ciszy, w świetle gwiazd, ostatni uścisk rąk...

Zdjęcia nie są moje - żeby nie było. Swoich mam zaledwie 3,4 i nie przedstawiają nic ciekawego - te wzięłam ze strony na Facebooku naszego Szczepu Zielonego :)


Rekolekcje


Cudownie było również na Rekolekcjach Apostolskich organizowanych przez RAM! Myślałam, że będzie dość nudno, ale było naprawdę mnóstwo śmiechu i zabawy, ale także wzruszeń. Poznałam wielu wspaniałych ludzi i mam nadzieję, że za rok również pojadę na coś takiego :)


 Wszyscy uczestnicy :D


A to moja grupa - Zieloni! <3


Ten gif jest z porekolekcyjnej wycieczki na Turbacz - również Zieloni! :3

To nie wszystkie moje wyprawy; byłam jeszcze w Warszawie i u babci, ale zdjęcia ze stolicy być może dodam kiedy indziej - na razie to było ważniejsze :)

Trzymajcie się ciepło! <3